Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 2:0

W sobotnim spotkaniu przy Łazienkowskiej, Legia Warszawa podejmowała Zagłębie Lubin. Spotkanie rozpoczęło się minutą ciszy dla uczczenia pamięci, zmarłego przed kilkoma dniami, Tadeusza Mazowieckiego.

Lubinianie od pierwszych minut spotkania chcieli zdominować stołeczny klub. Chcieli wykorzystać fakt, iż Legia ma problemy z wejściem w każde ze swoich spotkań. Goście skutecznie zacieśniali obroną, przez co warszawscy napastnicy mieli problem z przedarciem się pod bramkę Zagłębia. Kilka razy nie mając możliwości przedarcia się przez skuteczna obronę legioniści podejmowali decyzję o strzale z dystansu. Jednak żadna z tych prób nie zakończyła się sukcesem. Dopiero w 38. minucie udało się pokonać bramkarza Zagłębia. Skuteczny strzałem technicznym popisał Helio Pinto. Golkiper gości nie miał najmniejszych szans na złapanie piłki zmierzającej w samo okienko. Wynik 1:0 utrzymał się do końca pierwszej połowy.

Druga połowa rozpoczęła się kilkoma szybkimi akcjami. Najpierw zaatakowali lubinianie. Wprowadzony po przerwie Ireneusz Piech strzałem z dystansu chciał zaskoczyć Skabę, ale ten nie musiał nawet interweniować. Kilka minut później, po krótko rozegranym rzucie rożnym, w polu karnym ręką zagrywał obrońca gości. Sędzia nie miał najmniejszych wątpliwości, podyktował rzut karny. Jedenastkę skutecznie wykonał Wladimer Dwaliszwili, który strzałem w prawy dolny róg, pokonał bramkarza z Lubina. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie.

Zwycięstwo w 15 kolejce T-Mobile Ekstraklasy dało Legii utrzymanie na pozycji lidera tabeli. Przed nami kolejne zmagania zarówno na krajowym podwórku jak i w Lidze Europy. Obyśmy częściej byli świadkami zwycięskich spotkań.

Trener Urban po spotkaniu:

Na zero w końcu z tyłu - to cieszy, chociaż nie będę ukrywał, nie widać radości w naszej grze. Dobrze w kilku sytuacjach zachował się Skaba, pozwoli mu to nabrać pewności siebie. Dopadła nas plaga kontuzji i tutaj musimy mieć cierpliwości i czekać jeszcze, aż się chłopaki wyleczą. Nie jest to pierwsze spotkanie gdzie na ławce rezerwowych nie mamy czym straszyć i dziś, gdyby to spotkanie nam się skomplikowało, to rzeczywiście nie było takiego zawodnika, który mógłby wejść i zmienić oblicze gry.

 

{gallery width=190 height=200 cols=3 rows=4}naszalegia/2013/45{/gallery}