Articles

Awaryjne lądowanie samolotu Ryanair. "Nikt nam nic nie powiedział"

martaW czwartek na lotnisku w Modlinie doszło do awaryjnego lądowania samolotu lecącego z londyńskiego Stansted. Na pokładzie samolotu linii Ryanair było 180 osób. Wśród nich Marta Supeł, która na co dzień mieszka w Londynie

 

"Wszystko było normalnie"

- W trakcie zniżania nie zdawaliśmy sobie sprawy, że samolot ląduje awaryjnie. Pilot poinformował nas nawet, że jesteśmy w Modlinie 20 minut przed czasem. Wszystko normalnie; nic nie zapowiadało tego, co się dalej wydarzy - opowiada naszej redakcji kobieta.

- Dopiero na płycie lotniska zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak. Samolot stanął daleko od terminala. Wtedy podjechała do nas karetka, straż pożarna i dwa duże wozy techniczne. Na pokład, a później do kokpitu, weszli ratownicy pogotowia. Nie widać było, co się dzieje, bo wszystko jakby celowo zasłaniał steward - dodaje kobieta.

Kapitan zatruł się sushi

Pasażerowie dopiero po kilkudziesięciu minutach od lądowania mogli opuścić pokład. "Nikt nam nie mówił, co się dzieje. O wszystkim dowiedziałam się z... mediów" - dodaje Supeł.

Co takiego stało się na pokładzie maszyny Ryanair, że trzeba było wprowadzić pecedurę awaryjnego lądowania? "Kapitan poczuł się źle, po tym jak zjadł sushi. Doświadczył ciężkiego rozstroju żołądka. Pierwszy oficer bezpiecznie wylądował na lotnisku" - wyjaśnia cytowana przez media Katarzyna Gaborec-McEvoy z Ryanair.

Bezpieczne lądowanie

Informację tę potwierdza Magdalena Bojarska, rzeczniczka lotniska w Modlinie. "10 minut przed rozkładowym lądowaniem kapitan zgłosił potrzebę wdrożenia awaryjnej procedury. Maszyna ze 180 osobami na pokładzie bezpiecznie wylądowała na lotnisku w asyście wszystkich służb. Konieczna była interwencja karetki pogotowia" - informuje przedstawicielka podwarszawkiego portu lotniczego.

Maszyna do Londynu odleciała z kilkugodzinnym opóźnieniem - ok. godz. 20.30.