Articles

Muszę walczyć sama

domWanda Szczygieł, mieszkanka budynku komunalnego przy ul. gen. Thomme 3, od dłuższego czasu narzeka na uciążliwe sąsiedztwo dzikich lokatorów

Proszę pani, na początku było znośnie, ale teraz boję się wychodzić rano do pracy, wieczorem do piwnicy po drewno, w dzień do sklepu, a w ogóle to za każdym razem ze strachem opuszczam mieszkanie.

A wszystko to z powodu dzikiej lokatorki, która od paru ładnych lat mieszka ze swoim przyjacielem w piwnicy. Ten przyjaciel to taka osoba bardziej cicha, ale ona... Lat około 35, baba-chłop, agresywna, pije ostro, nikogo się nie boi, za to wszyscy jej się boją. Nawet przyjaciela nie oszczędziła, "noża" mu w kolano wsadzając i ucho nadcinając.

Proszę pani, gdzie ja nie chodziłam, gdzie ja nie byłam... W mieszkaniówce (Zarząd Budynków Komunalnych - przyp. red.), dokąd chodzę bez przerwy, otwarcie mi powiedzieli, że boją się tej kobiety. Zastępca burmistrza tylko ręce rozłożył, wzywałam straż miejską, zgłaszałam się na policję, od prokuratury nawet mam postanowienie, że tej kobiecie nie wolno się do mnie zbliżać się na odległość mniejszą niż 20 m. A ona śmieje się ze mnie, z daleka mi grozi.

Jak mieszkaniówka przyjechała i kazała się jej natychmiast wyprowadzić, to wesoła była. - Jak będziem chcieli, to się wyprowadzim - krzyczała ze swoim przyjacielem.  

Jak do prokuratury wezwanie dostała, pijana tam poszła.

Przed świętami, pod koniec marca uderzyła mnie, "ty taka nie taka, zabiję cię" - bluzgała, do mieszkania wtargnęła, drąga wzięła, na partnera i syna się rzuciła, ale syn mój, kawał mężczyzny, odwinął się i powiedział: "Mojej mamy nie będziesz biła!". 

Byłam chyba wszędzie, ale oni ani be, ani me, ani kukuryku. Niby policja kazała mi namówić Zarząd Budynków Komunalnych, żeby zgłosili tę sprawę na komendę, a wtedy komenda przyjedzie i coś zrobi, ale to jest tak, że trochę ją przetrzymają, potem wraca do piwnicy i pije, i znowu wszyscy się jej boją.   

Ja już nie wiem, do kogo się zgłosić. Chyba  jeszcze do ministerstwa obrony narodowej zadzwonię, bo normalnie nie wiem, co się dzieje w tej Polsce naszej. Po co są te wszystkie straże, policje i reszta? Czekacie tylko, żeby mnie zabiła? Sama walczę, bo jak do czego dochodzi, to każdy uszy zatyka i ucieka. Tylko pan Tadek, jedyny, co się jej nie boi, zszedł raz do piwnicy i skarcił ją: - Nie masz prawa do nikogo rąk wyciągać - powiedział.

O komentarz poprosiliśmy przedstawicieli straży miejskiej, administracji ZBK i policji.

Bogdan Błoński, z-ca komendanta straży miejskiej w Nowym Dworze:

- Nasz patrol był wzywany do jednego z incydentów, ale nie znaleźliśmy podstaw do interwencji. Poza tym niewiele możemy zrobić. Nie możemy przekraczać swoich kompetencji, a nie mamy odpowiednich uprawnień do zajęcia się tym przypadkiem. To sprawa dla policji.  

Przedstawicielka administracji Zarządu Budynku Komunalnych:

- Byliśmy tak kilka razy ze strażą miejską, ale nasze interwencje nie dały rezultatów. Ilekroć dojeżdżaliśmy na miejsce, czekała na nas grupa ludzi, którzy przyglądali się naszym działaniom, ale na pytania, co tu się działo, nikt nie chciał udzielić odpowiedzi. Nikt nic nie widział, nikt niczego nie słyszał. Za każdym razem było tak samo.

Wiemy o dzikich lokatorach w piwnicy. Rozważaliśmy różne pomysły,  np. założenie skobli na drzwiach do piwnic i zaplombowanie ich, ale na to nie zgodziliby się legalni lokatorzy, którzy trzymają w piwnicach swoje rzeczy, chociażby węgiel.  

Mogę jeszcze dodać, że nasilenie takich agresywnych działań przypada na zimę. Wiosną napięcie opada. Może dlatego, że ludzie znajdują pracę sezonową i mają zajęcie.

Szymon Koźniewski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Maz.:

- Pod koniec lutego dotarło do komendy zgłoszenie o zachowaniu dzikiej lokatorki. Postawiono jej wówczas zarzut stosowania gróźb karalnych i naruszania miru domowego. Prokurator uznał, że jako środek zapobiegawczy należy zastosować dozór i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej. Jeśli ta lokatorka nie przestrzega postanowień prokuratury, pokrzywdzona powinna wystąpić z oficjalna skargą, a wtedy prokuratura zastanowi się nad wprowadzeniem innych środków zapobiegawczych.