Articles

Naprawić to, co zepsuto

naprawic zZ Arturem Ciecierskim, burmistrzem Zakroczymia rozmawia Ewa Gruszka

- Wrócę na chwilę do wyborów samorządowych. W I turze otrzymał Pan o 270 głosów mniej niż dotychczasowy burmistrz. Czy mimo to spodziewał się Pan wygranej?
- Tak, ale trzeba wziąć pod uwagę, że w drugiej turze udzieliły mi rekomendacji wszystkie  moje kontrkandydatki z pierwszego głosowania. O wyniku końcowym zadecydowały głosy przekazane przez nie.
- Nie jest tajemnicą, że gmina Zakroczym jest w kiepskiej kondycji finansowej. W piątek 19 grudnia byli Państwo w Regionalnej Izbie Obrachunkowej. Jakie wieści udało się stamtąd przywieźć?
 - Odbyło się spotkanie w licznym gronie. Pojechałem ze swoim doradcą i panią skarbnik. Przedstawiłem swoją koncepcję i wizję, rozmawiałem otwarcie i szczerze. Musieliśmy bardzo ograniczyć wydatki, wstępnie jest to ok. 3 000 000 zł. W związku z negatywną opinią RIO, dotyczącą projektu budżetu przedłożonego przez poprzedniego burmistrza, trzeba wyraźnie powiedzieć, że gminie groził trzyletni program naprawczy - bez inwestycji, bez promocji, bez dotacji dla organizacji pozarządowych. Było też wiele innych aspektów, z powodu których gmina ma "związane ręce".
Po spotkaniu otrzymaliśmy informację, że dostaniemy szansę. Musimy zacząć ciężko pracować, przede wszystkim zwiększać nasze dochody, sprzedawać majątek gminy. Musimy też zwiększyć ściągalność należności. Już zostało przygotowanych kilkaset wezwań do uregulowania należności, chodzi głównie o podatki i czynsze.
Musimy tak działać. Nie po to zostałem burmistrzem, żeby siedzieć w fotelu i prowadzić miłe rozmowy, ale po to, żeby gminę odbudować. Będzie działo się to etapami. Ten rok będzie najcięższy. RIO daje nam szansę, za co dziękuję. Powiedziałem, że nie zawiodą się na mnie, ani na Radzie, że patrzymy w jednym kierunku, a jest nim odbudowa gminy Zakroczym. Finanse gminy są w tragicznej sytuacji, a do tej sytuacji - trzeba niestety podkreślić - doprowadziły poprzednie władze.
- Co ma Pan konkretnie na myśli mówiąc o majątku gminy, który należy sprzedać?
- Głównie działki, nieruchomości, mam głęboką nadzieję, że tak dostosujemy plan zagospodarowania przestrzennego, że w związku z rozwojem lotniska będziemy mogli też zacząć sprzedawać nieruchomości bliżej lotniska. To jest duża szansa dla Zakroczymia, ale  trzeba w tej kwestii powoli już zacząć działać. Najpierw musimy wprowadzić przyjazną politykę dla inwestorów, gmina musi mieć dobry wizerunek od strony finansowej, a w tej chwili nie wygląda to dobrze.
- W związku z tym, że musiały zostać poczynione ostre cięcia w inwestycjach, aby uniknąć programu naprawczego, jakie ma Pan plany na przyszły rok?
- Pierwszy rok będzie bardzo trudny, ale myślę, że każdy mieszkaniec powinien to zrozumieć. Rzetelny program naprawczy dotyczący finansów, który miałem w swoim programie wyborczym, już zaczyna działać. Porządkowanie administracji, reorganizacja pracy urzędu i - jeśli Rada przyjmie mój pomysł - usprawnienie działania oświaty w mieście Zakroczym. Już poczyniłem kroki, aby niezwłocznie ogrodzić szkołę od strony ulicy. To jest wymagane przez prawo oświatowe i gdyby coś się wydarzyło, ja za to odpowiadam jako organ prowadzący placówkę oświatową. Musimy zacząć porządkować to, co zostało zepsute. Nikt nie przeleje na konto gminy kilku milionów złotych, choć niektórzy w kampanii wyborczej mawiali, że w 2015 roku te miliony wpłyną. Tymczasem były burmistrz tak zarządzał gminą, że zapomniał spłacić kredyt odnawialny w rachunku bieżącym na kwotę 1 miliona złotych.
- Co sądzi Pan o zmianach personalnych w Radzie Gminy?
- Bardzo się cieszę, że mamy dużo nowych radnych. Należy współpracować z Radą, a Rada powinna współpracować z burmistrzem. Wydaje się, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku. Radni są informowani na bieżąco o każdej sytuacji. Odnoszę wrażenie, że wspierają nowego burmistrza, za co dziękuję. Mam zamiar zarządzać transparentnie. Przykładem mogą być spotkania robocze, które odbyły się w związku z sytuacją, jaką zastałem w urzędzie.
- O jakie sytuacje chodzi?
-Chodzi np. o zobowiązanie krótkoterminowe, zaciągnięte w styczniu i w maju 2014 r. przez poprzedniego burmistrza na kwotę 1 000 000 zł, które trzeba było spłacić do 27.12.2014 r., a my nie mamy na to pieniędzy. Poprzedni burmistrz stwierdził, żeby tego zobowiązania nie spłacać, bo są inne ważniejsze sprawy. Tak sprawę przekazali pracownicy urzędu. Mieszkańcy powinni wiedzieć, jaką sytuację zastał burmistrz Ciecierski. Trzeba się z tym zmierzyć  Na razie myślę o tym, żeby w styczniu wypłacić nauczycielom pensje. Mam nadzieję, że bank nie zablokuje nam rachunków. Tak to niestety wygląda. Będę informować wszystkich o swoich działaniach. Nie mam zamiaru niczego "zamiatać pod dywan".
Codziennie dowiaduję się o różnych sytuacjach. Tutaj przykład Buliady (wystawy psów) organizowanej corocznie od 2012 roku. W tym roku Buliada odbyła się w lipcu i - jak twierdził burmistrz, odpowiadając na wnioski w sprawie dostępu do informacji publicznej - miała nie być finansowana przez urząd. Tymczasem po objęciu funkcji burmistrza widziałem fakturę, którą w październiku poprzedni burmistrz przekazał skarbnikowi do wypłaty na kwotę 18 000 zł, właśnie w związku ze wspomnianą wystawą psów w Wilczym Jarze.
- Czy zamierza Pan wprowadzić jakieś zmiany osobowe na stanowiskach w magistracie?
- Tak. Myślałem, że reorganizacja urzędu będzie inaczej wyglądała. Niestety. Musimy ograniczyć liczbę etatów. Dlatego planuję zlikwidować dwa stanowiska kierownicze. Dwa samodzielne stanowiska zostaną zastąpione poprzez obsługę zewnętrzną na zasadzie umów cywilnoprawnych. Warto dodać, że była osoba pracująca w Urzędu Stanu Cywilnego musi się dokształcić, aby móc pełnić funkcję kierownika USC. W związku z tym, że nie chcę z uwagi na finanse zatrudniać nikogo na to stanowisko, jako kierownik USC z mocy prawa będę przez 1,5 roku aktywnie pełnił tę funkcję. Mowa np. o udzielaniu ślubów cywilnych.
- Wspominał Pan o doradcy. Jaką ma pełnić funkcję? Co ze stanowiskiem wiceburmistrza?
- Moim doradcą jest dr nauk ekonomicznych Andrzej Gorczyński. Pełni on funkcję kierownika studiów podyplomowych w zakresie zarządzania oświatą, ma bardzo bogate doświadczenie w zarządzaniu finansami publicznymi, pracował wiele lat w sektorze publicznym w Warszawie, pełnił przez ok. 10 lat funkcję radnego w jednej z dzielnic warszawskich. Do jego obowiązków należy m.in. doradzanie burmistrzowi w zakresie gospodarowania finansami publicznymi, zarządzania. Ma też wstępnie weryfikować dokumenty, z którymi ja jako burmistrz muszę się zapoznać. Jestem przekonany, że ten Pan przyniesie gminie bardzo dużo dobrego. Znaleźliśmy oszczędności i mogliśmy z czymś konkretnym pojechać do RIO. Doktor Gorczyński został zatrudniony na całą kadencję burmistrza, w niepełnym i zadaniowym wymiarze czasu pracy. Będzie obecny na sesjach, raz bądź dwa razy w tygodniu w urzędzie będzie zawsze. Zadaniowy czas pracy polega na tym, że ma realizować pewne zadania, może pracować mobilnie. Zdecydowałem się na takie posunięcie, nie powołując nikogo na stanowisko wiceburmistrza, ze względu na oszczędności. W mojej ocenie w urzędzie i nie tylko samym urzędzie panuje pewna niegospodarność, pewne rzeczy można inaczej poukładać, nie stać nas na "sztuczne etaty". Na tym etapie tyle mogę powiedzieć.
- Skąd się pojawiła kandydatura dr A. Gorczyńskiego?
- Poznałem go na uczelni, na której studiowałem zarządzanie oświatą. Pozytywnie go odbierałem jako student studiów podyplomowych. Niesamowita wiedza, duże doświadczenie i charyzma, jaką posiada, wystarczyły,  aby poprosić go o współpracę. Bardzo się cieszę, że w ogóle chciał pomóc naszej gminie.
- Jak Pan widzi współpracę z powiatem?
- Chcę się spotkać zarówno z powiatem, wójtami, jak i burmistrzami. Byłem już u Pani starosty, porozmawialiśmy bliżej o problemach Zakroczymia. Mam takie podejście: jak nie wychodzisz, to nie załatwisz i nie osiągniesz celu. Mam zamiar często pojawiać się w powiecie.
- Jaki jest Pan burmistrz Ciecierski prywatnie?
-  Każdą wolną chwilę po pracy chcę spędzać z rodziną. Mam 5-letniego synka Jakuba i półroczną córkę Weronikę. Dziękuję bardzo żonie za wyrozumiałość, bo bardzo się dla mnie poświęciła w czasie kampanii wyborczej, kiedy byłem bardzo zajęty. Jestem też sportowcem, więc mam nadzieję, że znajdę czas i na trening. Dodatkowo jeszcze się dokształcam, podjąłem studia podyplomowe z zakresu prawa pracy, a nie chcę ich przerywać. Jestem człowiekiem ambitnym, a poza tym nie wiadomo, co jeszcze życie przyniesie.
Dziękuję za rozmowę.

Ewa Gruszka