Articles

Gdzie diabeł mówi dobranoc

Budynek przy ulicy Poniatowskiego 125 to obraz nędzy i rozpaczy. Sypie się elewacja, wypadają cegły, odrapane i zniszczone drzwi wejściowe nie mają klamek...


- Przez 30 lat nie przeprowadzono tu żadnych remontów. Nie pamiętam, kiedy malowano klatkę schodową. Okna na klatkach są dziurawe, w lato nie można ich otworzyć. Budynek jest własnością miasta, więc zwracaliśmy się do Zarządu Budynków Komunalnych o remont klatek, wymianę okien i drzwi wejściowych – mówi jeden z lokatorów.
Lód na klatkach
Najbardziej doskwiera brak centralnego ogrzewania. Lokatorzy ogrzewają mieszkania sami.
- Co rok trzeba kupić cztery tony węgla i nosić wiadrami na górę, a przecież mieszkają tu też starsi i schorowani ludzie, którzy zwyczajnie nie mają sił, żeby to dźwigać. Konieczne jest wykonanie prac termoizolacyjnych, w większości mieszkania są zawilgocone, na ścianach wyrasta grzyb. Wymieniliśmy okna na własny koszt, przedtem uszczelnialiśmy dziury ręcznikami. Nasi goście nie mogą uwierzyć, że można jeszcze tak żyć. Mamy tu jeszcze XVII wiek – dodaje rozgoryczony lokator.
Klatki schodowe nie są w ogóle ogrzewane. Zimą jest tu ok. -5 stopni, a ściany pokrywa warstwa lodu.
Przez dach widać niebo
Dziurawy i przeciekający dach to kolejna sprawa. Niedawno wystosowano pismo do ZBK z prośbą o jego naprawę. Mieszkańcy poszli też do siedziby Zarządu, ale ta wizyta nie przyniosła efektów. Zdesperowani zwrócili się o pomoc się do Straży Miejskiej; funkcjonariusze spisali protokół i zrobili zdjęcia.
Mieszkańcy prosili też o wykonanie prac porządkowych na poddaszu, ponieważ firma, która naprawiała układy wentylacyjne zostawiła po sobie bałagan. Do tej pory leżą tam kupy gruzu i piachu.
Miasto zaproponowało lokatorom wykup mieszkań, ci jednak uważają, że jest to próba pozbycia się problemu i uniknięcia kosztów związanych z przeprowadzeniem gruntownego remontu, wymiany instalacji elektrycznej, zakamienionych i zaszlamionych rur kanalizacyjnych.
Nadzieja w młodych
Poprosili też o kolejna wycenę mieszkań, ponieważ ta jaką podał rzeczoznawca z Urzędu jest – ich zdaniem - zawyżona i nie odpowiada stanowi  technicznemu budynku. W tej chwili starają się o ekspertyzę niezależnego rzeczoznawcy.
- Czasami chce się nam płakać. Ludzie od pokoleń walczą o poprawę warunków. Pokładamy nadzieję w młodych, może im uda im się doprowadzić do tego, że będzie się tu żyło lepiej – mówią.
Tekst i fot. Anna Michalska