Articles

Byle przetrwać, byle do jutra...

Wywiad z  przewodniczącym Rady Miasta Krzysztofem Bisialskim („Nie dzielimy miasta na części” - nr 2 TN z 14 stycznia)),  w którym twierdził on, że władze NDMaz. sprawiedliwie dbają o wszystkie dzielnice miasta, wywołał małą burzę wśród Czytelników. Większość nie zgadzała się z opinią przewodniczącego, a szczególnie wiele uwag krytycznych pod jego adresem padło ze strony mieszkańców Okunina. O komentarz poprosiliśmy Tadeusza Sosińskiego, mieszkańca Okunina, społecznika z tego rejonu

TN: - W wywiadzie dla TN przewodniczący Rady Miasta powiedział m.in. - „Wspólnie z burmistrzem nie dzielimy miasta na części, staramy się, aby wszystkim mieszkańcom żyło się lepiej”. Te i inne wypowiedzi wywołały spory oddźwięk wśród Czytelników.
Tadeusz Sosiński: -To bzdura. A na dodatek mówi to człowiek, który sam  podczas sesji stwierdził, że mieszkańcy Okunina są zbyt młodą społecznością i zbyt krótko należą do Nowego Dworu, by od razu czerpać z tej przynależności korzyści. Innymi słowy, muszą odczekać swoje, żeby nie powiedzieć - zasłużyć na inwestycje.

- I co? Czekają?
- Oto pismo z lutego 2004 roku. Stoi w nim, że w planach ujęto budowę chodnika dla pieszych przy ul Nowodworskiej. Mija sześć lat, a o chodniku głucha cisza. Miała być zrobiona ulica Gospodarcza – nie ma nic. Dwa lata temu gadało się o wodociągach i kanalizacji. Cisza.
Dom kultury, czy w ogóle jakaś świetlica jako oddział NOKu, gdzie można by prowadzić zajęcia dla naszych dzieci. Cisza, choć podobno wszczęto proces komunalizacji gruntów pod tę placówkę. Podejrzewam jednak, że nic nie wszczęto.
Sprawa połączenia ul. Gospodarczej ze Spokojną – od półtora roku nie można skompletować dokumentacji...

- Ilu mieszkańców liczy Okunin?
- To niewielka społeczność, w granicach 400-500 osób.

- Może tu właśnie jest klucz do odpowiedzi na te zaniechania...
- Rzeczywiście, liczba głosów okunińskich oddawanych w wyborach jest mała w porównaniu z innymi dzielnicami i być może ten fakt niektórzy biorą pod uwagę.
A tymczasem  Okunin jest strefą przemysłową. Tu znajduje się wiele zakładów, dzięki którym miasto ma znaczne wpływy. Niestety, nie są one dzielone sprawiedliwie.
I jeszcze jedna rzecz, jeśli chodzi o równe traktowanie wszystkich dzielnic, czym tak chwalił się pan przewodniczący. Przecież gołym okiem widać, jak faworyzowany jest Modlin Górka.  Zrobione tam są chyba wszystkie drogi, tu i ówdzie wykłada się kostkę, jest kanalizacja.
Zresztą władze nie mają żadnej wizji, całościowego spojrzenia na miasto. Wszystko robi się doraźnie, na żywioł, byle przetrwać, bez myśli o przyszłości. Typowa dojutrkowatość. Bez smaku, bez sznytu, bez koncepcji. Nie dba się o zabytki czy infrastrukturę. Ile lat temu powinno pomyśleć się o udrożnieniu komunikacji zarówno wewnątrz miasta, jak i dróg wyjazdowych. I co mamy? Zatkane korkami ulice,  niebezpieczne przejścia.
Nie będzie wielkiej przesady, jeśli powiem, że przez ostatnie 30 lat w w Nowym Dworze zmieniło się niewiele..

- W śródmieściu widać różne budowy...
- Owszem, ale nie robi tego miasto, tylko przedsiębiorcy prywatni. Zresztą na temat tych budów mam własne zdanie.

- Jakie?
- ...

-  Przecież jest rada miasta, która powinna troszczyć się o harmonijny rozwój miejscowości, wytyczać długofalowe cele i rozliczać władze z ich realizacji...
- Ta rada jest słaba i ospała. Podzielona na kluby i klubiki, zajęta wyszukiwaniem na siebie haków. Każdy chce uszczknąć coś dla siebie i swojej dzielnicy, nie patrząc całościowo na potrzeby Nowego Dworu.
Dla radnych ważniejsza jest jakaś piaskownica czy odrapana ławeczka  na ich osiedlu niż interes ogółu. Z jednej strony to zrozumiałe, bo przecież radni powinni dbać o wygodę swoich wyborców, ale z drugiej –  to pewna ciasnota horyzontów..

- Był Pan współzałożycielem WND - ugrupowania, które rządzi miastem.
- Byłem, ale te rządy wyobrażałem sobie inaczej.
Rozmawiał Zb. Czarnecki