Articles

Z przyjemnością dałem napiwek

- Kiedy czasami wsiadam do taksówki, na liczniku jest już jakaś suma. To nabijanie ludzi w butelkę. Nigdzie poza Nowym Dworem nie spotkałam się z taką praktyką, ale miejscowi taksówkarze twierdzą, że takie są przepisy – skarży się Czytelniczka

Takie praktyki prowadzą do kłótni, gdy klient nie chce zapłacić za przyjazd taksówki. Oto relacja kolejnego Czytelnika:
- Sporo jeździłem taksówkami po Warszawie. Kiedyś chciałem jechać taksówką z Nowego Dworu do stolicy na imprezę. Umówiłem się telefonicznie i o ustalonej porze podjechał samochód. Kiedy wsiadłem do auta, spojrzałem na licznik, a tam nabite już było 12 zł. Zapytałem co to jest? Kierowca odparł, że należność za przyjazd. Kazałem mu wyzerować licznik, bo jeszcze nigdzie nie pojechaliśmy. On na to, że będzie stratny. Wtedy zagroziłem, że zrezygnuję z kursu, jeśli nie wyzeruje licznika. Ponieważ tego nie zrobił, wysiadłem. Potem zadzwoniłem po inną taksówkę. Od razu spojrzałem na licznik - był wyzerowany. Oznacza to, że poprzednio trafiłem na nieuczciwego taksówkarza. Z przyjemnością dałem napiwek za ten kurs – opowiada p. Krzysztof.
Sprawdziliśmy, czy w przepisach jest zapis odnoszący się do przyjazdu taksówki z włączonym licznikiem. Nie znaleźliśmy go.
- To, czy ktoś przyjedzie z włączonym licznikiem, czy nie zależy od jego sumienia. Uważam, że jeśli ktoś zamawia taksówkę z Nowego Dworu do Warszawy, to musi się liczyć z tym, że kierowca policzy sobie za dojazd. Ale tu po Nowym Dworze to jest rzadko praktykowane – wyjaśnia emerytowany nowodworski taksówkarz.
Nasz rozmówca podejrzewa, że część taksówkarzy w ten sposób zwraca sobie koszty za tzw. lewe kursy, czyli nierejestrowane przejazdy. W Nowym Dworze nie ma żadnych korporacji taksówkowych, każdy kierowca prowadzi własną działalność. Stąd ceny są niższe niż w stolicy, gdzie opłata z 1 km wynosi 2,60 zł. U nas jest to kwota 1,00 zł.
- Przykro mi, że takie praktyki psują naszą opinię. Każdy z nas ciężko pracuje na chleb i dlatego opinia klientów jest ważna. To prywatna sprawa każdego taksówkarza - czy opłaca mu się pobierać opłaty za dojazd, czy lepiej mieć więcej zadowolonych klientów, bo przecież nikt nie lubi przepłacać – dodaje. 
Marcin Giziński