Articles

Pomóżcie mi wykąpać syna

Do czego służy numer alarmowy wiedzą nawet przedszkolaki. Gorzej z praktyką  dorosłych. Nowodworscy policjanci obsługujący alarmową linię mogliby pisać scenariusze komedii. Mogliby, gdyby nie chodziło o ochronę zdrowia, a często życia rzeczywiście poszkodowanych

„112 w słusznej sprawie, nie używaj przy zabawie” - to hasło ubiegłorocznej akcji nowodworskiej straży miejskiej skierowane do dzieci w wieku przedszkolnym i uczniów młodszych klas szkół podstawowych. W jej trakcie dzieci zapoznały się z zasadami funkcjonowania europejskiej linii alarmowej 112. Wiedzą kiedy i w jakich przypadkach należy dzwonić, a kiedy absolutnie tego robić nie wolno. Teraz dzieci powinny przekazać swoją wiedzę rodzicom, okazuje się bowiem, że mieszkańcy powiatu nie umieją poprawnie korzystać z tej możliwości.
- Niedawno pewien kierowca zadzwonił pod 112 i poinformował dyżurnego policjanta o tym, że właśnie skończyło mu się paliwo i prosi, by radiowóz przywiózł mu kanisterek. Takich kwiatków jest bardzo dużo – opowiada mł. asp. Iwona Jurkiewicz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Maz.
Innym razem zdenerwowana pani prosiła o przysłanie do jej domu dużego radiowozu. - Musi być duży, bo właśnie się przeprowadzam i potrzebny mi transport - tłumaczyła.
Często  dorośli, poważni ludzie traktują telefon alarmowy jak infolinię. Proszą o podanie numerów telefonów do różnych firm, instytucji, pizzerii, restauracji, sklepów czy urzędów rozsianych po całej Polsce.
- Niedawno zadzwonił mężczyzna, który wzywał policjantów do odśnieżenia wjazdu do garażu, bo on już nie nadąża i nie ma sił. Zdarza się, że zaniepokojony mąż wzywa policję, bo żona nie wróciła w porę z zakupów i trzeba rozpoczynać poszukiwania – opowiada policjantka.
Pewnego razu rodzice chcieli, aby funkcjonariusze zmusili dorosłego syna do wykąpania się; sam nie chciał i cuchnął.
- To zmora policjantów pełniących dyżur pod numerem alarmowym. Odbieramy najróżniejsze telefony, które blokują linię, kiedy ktoś potrzebuje naszej pomocy. Bardzo dużo jest zgłoszeń fałszywych lub głuchych telefonów – mówił podczas styczniowej sesji kom. Marek Ujazda, Komendant Powiatowy Policji w Nowym Dworze. - Funkcjonariusze pouczają takie osoby, że ten numer nie temu służy i by więcej takich rzeczy nie robiły, bo mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności –  wyjaśniał komendant, przypominając, że linie alarmowe wyposażone są w system identyfikacji dzwoniących numerów.
Przy numerach alarmowych dyżur pełnią doświadczeni funkcjonariusze. Zanim zdecydują się na podjęcie interwencji, dokładnie wypytują o szczegóły. Wówczas łatwo zorientować się w autentyczności danego zgłoszenia.
Niektóre przypadki wywołują salwy śmiechu, nie do śmiechu jednak tym, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy policji, straży pożarnej czy pogotowia ratunkowego. Niestety do takich zdarzeń dochodzi często. Warto więc pamiętać przytoczone na wstępie hasło przedszkolaków.
Marcin Giziński