Articles

Spowiednik, inkasent i skrzynka kontaktowa

Mieszkańcy gmin wiejskich ze swoimi problemami w pierwszej kolejności udają się do sołtysów, potem do wójtów, natomiast do radnych rzadko. Czy jednak w XXI wieku funkcja powołana do życia jeszcze w średniowieczu ma rację bytu?

Na terenie powiatu nowodworskiego znajduje się ponad sto sołectw. Najwięcej, 65, leży w gminie Nasielsk. Nie zawsze jest tak, że jedno sołectwo to jedna wieś. Jeśli wsie są małe i znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie, wówczas łączą się one po dwie, trzy w jeden organizm administracyjny.
Na czele sołectwa stoi sołtys. Od siedmiu lat ma do pomocy radę sołecką, która w zależności od wielkości sołectwa liczy od trzech do siedmiu członków.
Czym sołtys się zajmuje, czy jest potrzebny i czy w ogóle ludzie znają swoich sołtysów? Pytania te zadaliśmy kilku osobom będących sołtysami w różnych gminach naszego powiatu.
Sołtys–informator
- Na wsiach jest taka tradycja, że mieszkańcy najpierw idą do sołtysa po informacje, porady z interwencjami, prośbami. Dopiero potem zwracają się do wójta lub burmistrza. Radni są angażowani sporadycznie, dopiero jak ktoś w urzędzie powie, że tą sprawą zajmuje się jakiś radny. Dlatego mimo upływu czasu sołtysi są bardzo potrzebni – mówi Katarzyna Fabisiak, były sołtys Błogosławia w gminie Zakroczym.
O tym, że sołtys jest funkcjonariuszem samorządowym pierwszego kontaktu przekonuje także Mirosława Szczecińska, która od 1994 r. jest sołtysem wsi Dębinka w gminie Czosnów. Jej relacje z mieszkańcami są dobre, o czym świadczy chociażby to, że już 15 lat jest sołtysem.
- Wszystko zależy od ludzi, jedni są mili i uprzejmi, inni rzucają złośliwe komentarze. Ale przede wszystkim służymy jako skrzynka informacyjna. Często zdarza się, że jak wychodzę do sklepu, to wracam dopiero po dwóch godzinach – mówi z uśmiechem sołtys Dębinki.
Sołtys–poborca
W większości gmin na terenie Polski sołtysi zajmują się zbieraniem lokalnych podatków i opłat. Każdego roku do 15 marca muszą roznieść nakazy płatnicze do wszystkich swoich mieszkańców. U sołtysa płaci się podatek od nieruchomości oraz podatek rolny lub leśny.
- Jak ludzie widzą, że roznoszę nakazy, to już z daleka wołają, że chodzę po pieniądze. Potem, kiedy przychodzi do płacenia, zaczynają narzekać. A to, że kiepsko się im powodzi, a to, że znów gmina podniosła podatki. Ja muszę tego wysłuchiwać, chociaż to wcale ode mnie nie zależy – opowiada M. Szczecińska.
Z racji wykonywania obowiązków inkasenta sołtysom przysługuje tzw. inkaso, czyli udział procentowy z zebranych podatkach.
- Bycie sołtysem to nie jest żaden profit. Jest to funkcja społeczna, honorowa, prestiżowa, a nie profitowa. Ludzie często myślą, że my robimy to dla pieniędzy. Ciekawe, kto z nich chciałby użerać się z tą całą „papierologią” – mówi K. Fabisiak.
Sołtys a dochody
Ile mogą zarobić sołtysi? Jeden z nich, prosząc o zachowanie anonimowości, opowiedział ile zarabia za zbieranie podatków i udział w sesji. Sołtysi bowiem, podobnie jak radni, mają wypłacane diety za udział w sesjach rad swoich gmin.
W ostatnim kwartale zebrał z podatków 1070 zł. W jego gminie prowizja, czyli inkaso dla sołtysów wynosi 10%.
- Po odliczeniu podatków na rękę dostałem 97 zł. Za sesję otrzymujemy 80 zł. Nie zawsze odbywają się one raz w miesiącu. Więc mówienie o tym, że my coś zarabiamy jest śmieszne – mówi nasz informator.
Sołtys–orkiestra
Krystyna Madeksza - sołtys Wymysłów w gminie Pomiechówek pełni swoją funkcję od 3 lat i - jak mówi - jest to bardzo odpowiedzialna praca. Dlatego jej zdaniem osoba na takim stanowisku powinna cechować się właśnie odpowiedzialnością oraz odpowiednim nastawieniem do ludzi.
- Sołtys jest osobą publiczną i współpracuje z ludźmi na każdym szczeblu. Mieszkańcy zgłaszają do mnie swoje problemy, począwszy od dziury w asfalcie po problemy osobiste, szukając wsparcia lub pomocy – opowiada pani Krystyna.
Z rozmów z sołtysami wynika, ze są oni ludźmi od wszystkiego. Organizują imprezy integracyjne, wyjazdy dla dzieci i starszych. Zbierają fundusze na kościół, ubierają ołtarze na procesje Bożego Ciała, kierują osoby potrzebujące do odpowiednich instytucji, a nawet piszą dla nich pisma urzędowe.
- Informujemy mieszkańców o tym, co się w gminie dzieje, o inwestycjach, o problemach o wszystkim, co ich dotyczy. Musimy także organizować zebrania wiejskie, na które zapraszamy władze gminy lub przedstawicieli innych urzędów czy instytucji, w zależności od aktualnej problematyki – opowiada sołtys Błogosławia.
Jeśli jakaś lampa nie świeci, interweniuje sołtys. Gdy jakiś chodnik czy droga jest źle zrobiona, on pierwszy zawiadamia urząd gminy, ze wykonawca spartaczył robotę.
Trzy tygodnie temu proboszcz parafii w Cząstkowie Mazowieckim organizowała zbiórkę pieniędzy na remont kościoła. Do kogo udał się w pierwszej kolejności – do sołtysów oczywiście.
- W tej pracy trzeba robić wszystko. Chodzić na kółka różańcowe, zbierać pieniądze na kościół, czasem zorganizować komuś wyjazd na badania do przychodni. Zajmujemy się także przydrożnymi kapliczkami – mówi się sołtys z Dębinki.
Sołtys–kobieta
Większość osób sprawujących funkcję sołtysa w naszym powiecie to kobiety. Jak sobie radzą z prowadzeniem domu i byciem sołtysem.
- Nie ma żadnego konfliktu z pracą, życiem prywatnym i byciem sołtysem. Oczywiście czasem jest tak, że 15 maja będzie komunia dziecka i zbieranie podatków, ale od czego jest rada sołecka. Zawsze ktoś może nas zastąpić – mówi jedna z gospodyń-sołtysów.
- W tej pracy trzeba przede wszystkim kochać ludzi, rozumieć ich problemy, zawsze mieć dla nich czas i umieć słuchać. Bez tego nie warto sprawować jakiejkolwiek funkcji społecznej – zwierza się nam pani sołtys Dębinki.
Mimo rozlicznych obowiązków i poświęcenia, jakiego wymaga sołtysowanie, jednak warto być sołtysem. Tak przy najmniej sądzi Katarzyna Fabisiak, która w tym roku ze względów osobistych musiała zrezygnować z bycia sołtysem Błogosławia.
- Na pewno warto i jeśli kiedyś jeszcze ktoś zaproponuje mi podobne stanowisko, nie odmówię – zapowiada.
Tekst i fot. Marcin Giziński
Współpraca Maja Agaszewska