Articles

Żeby nie utonąć w śmieciach

Wydaje się, że miasto nie ma pomysłu na rozwiązanie kłopotów z wywozem śmieci. Mieszkańcy i radni chcą rozwiązać tę sprawę jak najszybciej

- Co niedzielę na naszym osiedlu śmietniki są pełne, bo MZO nie pracuje. Rodziny z dziećmi idą na spacer, do kościoła i widzą poprzewracane worki na śmieci, nieraz rozwleczone przez psy. Czy tak ma wyglądać europejskie miasto w XXI w.? – pyta jedna z mieszkanek Osiedla Młodych.
Widoki w centrum też nie napawają optymizmem.
- Do śmietników publicznych i wspólnotowych stale są podrzucane śmieci przez ludzi z miasta i nie tylko. Szczególnie w dni targowe podjeżdżają mieszkańcy wsi i bez żenady wrzucają swoje śmieci do naszych koszy. A my przecież płacimy za ich wywóz – opowiada przedsiębiorca, pragnący zachować anonimowość.
- Władze myślą o Euro 2012, o lotnisku i trzech milionach pasażerów. To mrzonki w porównaniu ze śmieciami, których wszędzie jest pełno – dodaje stanowczym głosem.
Dwa wyjścia
Samorządowcy zajmują się śmieciami na posiedzeniach komisji komunalnej. Różne warianty rozwiązań omawiane sa na posiedzeniach komisji od ponad roku.
Z dyskusji wynika, że w ciągu najbliższych dwóch lat władze Nowego Dworu staną przed wyborem dwóch możliwych rozwiązań.
- Pierwszym jest tzw. referendum śmieciowe, które przeprowadzono m.in. w Legionowie. Mieszkańcy zgadzają się w zamian za niewielką opłatą (niższą niż uiszczaną obecnie firmom prywatnym – przyp. red.) na przejęcie przez gminę wywozu odpadów z ich posesji i lokali mieszkalnych – mówi radny W. Laur.
Drugim rozwiązaniem, które może być zastosowane w uzupełnieniu pierwszego, jest budowa na terenie miasta zakładu przetwarzającego odpady. Mógłby on powstać w tzw. dzielnicy przemysłowej. Miasto dysponuje nawet odpowiednim gruntem.
- Jakiś czas temu zgłosiła się nawet firma zajmująca się termiczną obróbką odpadów, ale ze względu na możliwe protesty mieszkańców nie kontynuowaliśmy rozmów. Takie rozwiązanie jest bardzo korzystne dla finansów miasta. Właściwie dzierżawimy działkę, nie musimy nic inwestować, dostajemy czysty pieniądz i mamy gdzie przywozić własne odpady – twierdzi Janusz Mikuszewski, zastępca burmistrza.
Kwota dzierżawy to, ostrożnie licząc, ok. 1 miliona zł rocznie. Ponadto z obróbki cieplnej odpadów uzyskuje się znaczne ilości energii. Można ją wykorzystać np. do zasilania sieci ciepłowniczej.
Kiedy referendum
Radni są zgodni, że decyzja o wyborze najkorzystniejszego rozwiązania, ze względu na przyszłoroczne wybory, nie zapadnie szybko.
W przyszłym roku, prawdopodobnie przy okazji wyborów prezydenckich, na terenie NDMaz. zostanie przeprowadzone referendum śmieciowe.  W pytaniu mieszkańcy odpowiedzą, czy są za tym, aby gmina przejęła od nich obowiązek wywozu odpadów komunalnych (śmieci) w zamian za niewielką opłatę wnoszoną przez nich do budżetu miasta.
 Marcin Giziński