Articles

Amelkę samochód potrącił dwa razy

Podwórko przy budynku socjalnym na ul. Sobieskiego 3 zamienione zostało w parking. Każdy może postawić tam samochód, a to nie podoba się mieszkańcom. Chcieliby mieć zwyczajne podwórko z placem zabaw dla dzieci, jednak nic nie wskazuje na to, żeby ktoś chciał im pomóc

Pod adres Sobieskiego 3 idę we wczesnych godzinach popołudniowych, kiedy to według mieszkańców na ich podwórku parkuje najwięcej aut.
- Staramy się zorganizować fajny plac zabaw dla dzieci. Postawiliśmy zjeżdżalnię, piaskownicę i basenik na lato. A oni zrobili nam parking z podwórka – mówi pani Teresa Lauterbach, która zgodziła się reprezentować pozostałych mieszkańców na łamach Tygodnika. - W naszym domu mieszka dużo dzieci i te samochody stanowią dla nich niebezpieczeństwo.
Pani Teresa wskazuje na bawiącą się w piasku dziewczynkę. Dziecko wygląda na jakieś 3 latka.
- Moja wnuczka Amelka była już 2 razy potrącona przez parkujące tu auta. Na szczęście nic poważnego jej się nie stało, ale kto wie, co może być następnym razem - skarży się nasza rozmówczyni.
Mieszkańcy twierdzą, że ich problem związany jest z postawieniem przez pana Nawrota i jego firmę  sąsiedniego budynku na ul. Przejazd. Mieszczą się tam sklepy i punkty usługowe.
- My rozumiemy, że pracownicy tych sklepów muszą gdzieś parkować i nie mamy nic przeciwko temu, bo to są tylko 3 samochody – tłumaczy pani Teresa. - Jednak oprócz nich parkują tu także klienci tych sklepów i wszyscy, którzy mają coś do załatwienia w centrum miasta.
Mieszkańcy podchodzą razem ze mną do drzewa, które stoi na skraju podwórka i ulicy.
- Tu zaczepiliśmy taśmę, żeby zagrodzić przejazd – opowiadają. - Jednak zaraz przyjechała Straż Miejska i kazała nam zdjąć tę taśmę pod groźbą skierowania sprawy do sądu. Próbowaliśmy też zastawić wjazd skrzynką na piasek albo wózkiem dziecięcym, ale kierowcy po prostu odsuwali je na bok.
Realne zagrożenie
Mieszkańcy wskazują rozwiązanie, które według nich byłoby najlepsze.
- Dobrze byłoby postawić ogrodzenie, ale wystarczyłyby nawet zwykłe słupki ze zdejmowanymi łańcuchami. Wtedy na podwórko wjeżdżaliby tylko pracownicy pobliskich sklepów.
 - To, że mieszkamy w budynku socjalnym nie oznacza, że jesteśmy ludźmi drugiej kategorii. Chcemy, żeby ktoś zajął się naszym problemem, bo te samochody stanowią realne zagrożenie dla naszych dzieci – dodaje pani Janina Staniszewska, również mieszkająca na Sobieskiego 3.
Rozmowę przerywa nam nagła sytuacja. Na naszych oczach omal nie dochodzi do wypadku. Mały chłopiec wbiega wprost pod cofający samochód.
- Kuba, Kuba! - wołają sąsiadki, w większości młode mamy.
Na szczęście kierująca autem w porę dostrzega dziecko i wciska hamulec. Do chłopca podbiega przestraszona matka.
Odpieranie zarzutów
Michał Nawrot, właściciel sąsiedniego budynku, przedstawia zupełnie inny obraz tej sprawy.
- Tam było gnojowisko, błoto, a ja wystąpiłem do miasta z propozycją, że utwardzę teren, a władze miasta zgodzą się na parking. Miał to być parking ogólnodostępny, a nie tylko dla moich klientów. Utwardzanie terenu kosztowało mnie ok. 2 tys. zł – wyjaśnia M. Nawrot. - Ci ludzie chcą mieć dom z ogrodem, ale tak nie może być. Oni chyba z nudów i dlatego, że nie pracują, szukają sobie wroga i dziury w całym. Musiałem nawet dzwonić po Straż Miejską, jak zagrodzili taśmą wjazd na parking. A mogliby przecież postawić sobie mały płotek, tak żeby odgrodzić tylko część podwórka, a parking zostawić.
Poproszony o przedstawienie umowy z władzami miasta o zagospodarowaniu parkingu M. Nawrot powiedział, że nie może jej znaleźć. 
- Nic nam nie wiadomo o takiej umowie – oświadczyła Aneta Pielach-Pierścieniak, Inspektor Wydziału Promocji i Komunikacji społecznej w Urzędzie Miejskim. Taką sama odpowiedź usłyszałam też od Lidii Neuman z Wydziału Gospodarki Komunalnej. Dodatkowo skierowała mnie do burmistrza Janusza Mikuszewskiego, który według L. Neuman powinien coś wiedzieć na temat umowy. Niestety, nie wiedział.
Woda z pompki
Tymczasem mieszkańców budynku na ul. Sobieskiego 3 trapią także inne problemy. Najpoważniejszym, obok podwórka zamienionego w parking, jest brak kanalizacji. Lokatorzy zmuszeni są pobierać wodę z pompki przy studni na środku podwórka.
- Podobno mają nam tę pompkę przenieść do korytarza. Ale wtedy byłaby straszna ślizgawka, jakby to zimą wszystko zamarzło – żali się pani Teresa.
- Ludzie będą tam wtedy wylewać nieczystości. To będzie jeden smród! - wtrąca się do rozmowy  pani Janina.   
Od mieszkańców dowiaduję się, że szambo toalet znajdujących się na zewnątrz miało być wybierane od strony terenu, należącego teraz do pana Nawrota, tak żeby szambiarka nie wjeżdżała na podwórko przy Sobieskiego. Tak się jednak nie stało.
- Kanalizacja będzie instalowana w tym budynku, ale dopiero za jakiś czas. Nie wiadomo jeszcze, czy ten budynek nie będzie przeznaczony do rozbiórki – wyjaśnia A. Pielach-Pierścieniak.
Tekst i foto: Joanna Rostkowska